Maj – czas miłości, kwitnięcia kasztanów no i sprawy która ostatnio mnie poruszyła czyli matur.
Od kilku dni czytamy w prasie i słyszymy w TV lub radiu o zamieszaniu jakie wywołała interpretacja “snu” panny Izabeli Łęckiej na egzaminie z naszego języka ojczystego. Jakież było moje ździwienie gdy poraz pierwszy przeczytałem na jednym z portali temat pracy dla naszych maturzystów. Pomimo znajomości lektury, nie mogłem sobie przypomnieć aby w tym dziele jakim jest “Lalka” był sen panny Izabeli. A jednak był. Teraz się okazuje że jedni poloniści mówią że był to sen, a inni że marzenia. I kto tu ma rację? Nie jestem polonistą ale uważam, że to nie jest istotne. Moim zdaniem forumuła matury w obecnym kształcie jest to nieudany twór polskich nauczycieli i profesorów.
Obecna matura wymaga od ucznia tzw. “wstrzelenia się w klucz”, co jest absolutnym bezsensem który prowadzi do zaniku umiejętności twórczej inwencji. Uczeń nie może napisać swojej interpretacji, co on myśli, wyczytuje z tekstu, lecz musi wyczytać to co jakiś profesor napisał dla CKE. Nowa matura miała ustandaryzować wymagania w szkołach, dawać wyniki jak polacy się uczą i co z tego wyszło? Wyszło jak zwykle. Polskie szkoły średnie zaczynają tworzyć armie ludzi nie potrafiących samodzielnie myśleć. Szkoły promują tych którzy są w stanie “wkuć” duże partie materiału i pisać je na sprawdzianach i egzaminach a tych którzy myślą samodzielnie, nie schematycznie degradują. Część uczniów szkół średnich nie jest w stanie powiedzieć jaka jest partia rządząca ani kto jest prezydentem. Wiadomości o świecie nie mają, ale zapytać się co powoduje kolihicyna to chórem odpowiedzą.
Jak w przyszłości będzie wyglądać społeczeństwo zbudowane na takich podstawach? Obawiam się że kiepsko. Zapraszam do dyskusji